Nasza historia

Náš příběh

W 2024 roku nie mieliśmy pojęcia, że zakładamy firmę. Myśleliśmy, że po prostu się bawimy — i w pewnym sensie mieliśmy rację. Tylko wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że właśnie ta zabawa zaprowadzi MrRizz dalej, niż kiedykolwiek mogliśmy sobie wyobrazić.

Dwóch chłopaków, jeden internet

Poznaliśmy się w 2023 roku. Nie w szkole, nie przez znajomych — ale online, wokół marketingu cyfrowego, który wtedy nas obu pochłonął. Karel Kováč i Bruno Dvorský, dwaj uczniowie trzeciej klasy liceum. Jeden z gimnazjum, drugi z akademii handlowej. Dwie różne paczki, dwa różne sposoby myślenia — i właśnie to okazało się naszą największą zaletą.

Karlos od zawsze był fanatykiem perfum. Nie w sensie „mam kilka flakonów w domu", ale w sensie, że potrafi godzinami mówić o zapachach i rozkładać je na molekuły i emocje. Bruno natomiast od zawsze ciągnął biznes — systemy, prawo, liczby, to, jak rzeczy naprawdę działają od środka. Spotkali się entuzjasta i strateg. Trochę zajęło, zanim zrozumieliśmy, co z tym zrobić.

Zaczęło się od zabawy

Pierwsze filmy o perfumach powstały zupełnie bez planu. Karlos wziął kamerę i zaczął nagrywać treści po prostu dla przyjemności — bo to go cieszyło i bo miał po prostu co powiedzieć o zapachach. Żadna strategia, żadna ambicja, żadnego e-sklepu na horyzoncie. Po prostu chłopak, kamera i temat, który kochał.

Ale te filmy zaczęli ludzie oglądać. I komentować. I pytać, gdzie mogą kupić dany perfum. W pewnym momencie obaj poczuliśmy to jednocześnie — a co, jeśli ta zabawa może być czymś więcej? Karel potrafił sprzedać zapachy tak, że czuło się je nawet przez ekran. Bruno wiedział, jak zbudować za tym prawdziwą firmę. Połączyliśmy to i MrRizz, dosłownie Pan Uroku, przestał być wieczorną zabawą i stał się tym, czemu zaczęliśmy poświęcać wszystko.

Podział pracy właściwie napisał się sam. Karel do dziś stoi za wszystkim, co zobaczycie na MrRizz — grafiką, montażem, kamerą i samymi perfumami, które zna na wylot. Bruno trzyma to, czego nie widać — systemy, procesy, zaplecze techniczne i całe funkcjonowanie firmy od środka. Witryna i silnik. Jedno bez drugiego nie ruszyłoby nawet metra.

Kilka godzin przed zamknięciem zgłoszeń

W 2025 roku trafiliśmy na konkurs Nastartuj się od Komerční banky. Zgłosiliśmy się pół żartem — dosłownie kilka godzin przed zamknięciem zgłoszeń. Raczej z ciekawości niż z przekonaniem, że coś z tego wyniknie.

Wygraliśmy. Przyniosło nam to wsparcie finansowe, wiele darów, spot reklamowy i przede wszystkim doświadczenia, których nie da się kupić. Tamten wieczór przed zamknięciem zgłoszeń zmienił impulsywną decyzję w jeden z momentów, które wyniosły MrRizz na wyższy poziom.

Każda korona z powrotem do firmy

Zaczynaliśmy każdy z pierwszymi kilkoma tysiącami koron. Żadnego inwestora, żadnych pieniędzy w zapasie, żadnych skrótów — tylko dwóch uczniów i chęć podjęcia ryzyka. Z tych pierwszych koron krok po kroku skalowaliśmy: co zarobiliśmy, od razu inwestowaliśmy z powrotem w firmę. I tak w kółko.

Może to brzmi nudno, ale to nasza największa siła. Choć kuszące było wybrać pieniądze i się nimi cieszyć, wolimy inwestować dalej — w ofertę, w jakość, w to, by MrRizz rósł zdrowo i we własnym tempie. Dyscyplina zamiast skrótów. Dzięki temu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.

Wciąż my dwaj

Pierwsze zamówienia pakowaliśmy osobiście, w domu w pokoju, jedna paczka po drugiej. Dziś MrRizz obsługuje klientów w pięciu krajach — ale za wszystkim wciąż stoimy my dwaj, dwaj chłopcy, którzy mają 20 i 18 lat i którzy swój e-sklep założyli jeszcze w liceum.

Do każdego zamówienia podchodzimy z taką samą troską jak do tego pierwszego. Bo MrRizz to nie projekt, który ktoś nam dał. To historia, którą napisaliśmy od zera sami — i każdą nową zamówieniem piszemy ją dalej. Dziękujemy, że jesteście jej częścią.

liczba komentarzy: 0

Zostaw komentarz